Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci:
- Co to jest małe, je orzeszki,
ma rudą kitę i skacze po drzewach?
Wstaje Jasiu i mówi:
- Na 99% to jest wiewiórka,
ale jak siostrę znam, to może być Jezus.
- Jaki jest szczyt bezczelności?
- Zapytać powodzian czy się im powodzi i czy nie przelewa.
Grzesiu wraca ze szkoły i już od progu woła:
- Mamo! Dzisiaj na matematyce tylko
ja odpowiedziałem na pytanie!
- A o co pani pytała?
- Kto nie odrobił lekcji.
Pani od Biologii pyta Kazia:
- Wymień mi pięć zwierząt mieszkających w Afryce!
Na to Kazio:
- Dwie małpy i trzy słonie.
Mama pyta Jasia:
- Co dziś robiłeś na podwórku?
- Udawałem ptaka.
- A co robiłeś - śpiewałeś czy ćwierkałeś?
- Jadłem robaki.
Przychodzi krowa do lekarza i cały czas się śmieje:
- Co Pani jest? - pyta lekarz.
- Zawsze taka jestem po trawie - odpowiada krowa.
Przychodzi szkielet baby do lekarza.
Po długim badaniu baba pyta:
- Panie doktorze, czy to co poważnego?
- Jeszcze nie wiem, musimy zrobić prześwietlenie...
Blondynka pyta brunetkę:
- Gdzie leży Krym?
- Na ciostku.
W szpitalu psychiatrycznym lekarz pyta trzech pacjentów:
Podchodzi do pierwszego:
-Ile to 2x2?
-Pięć tysięcy!
Podchodzi do drugiego:
-Ile to 2x2?
-Piątek!
Lekarz załamany podchodzi do trzeciego:
-Ile to 2x2?
-4!
-Doskonale! Jak pan to policzył?
-No jak to jak? Podzieliłem pięć tysięcy przez piątek!